STRONA OBECNIE W PRZEBUDOWIE

 

Wizyty plk pil. Władysława Gnysia w Polsce

Tablica "Walczyli, by się pojednać"

Sympozjum

Ziemia z mogił pilotów

T4

T5

Zewnetrzne 1

Zewnetrzne 2

Zewnetrzne 3

 
Twoje położenie: Strona główna / Pojednanie

HISTORIA SPOTKANIA ŚMIERTELNYCH WROGÓW (PO WOJNIE SERDECZNYCH PRZYJACIÓŁ) PO CZTERDZIESTU PIĘCIU LATACH OD ZAKOŃCZENIA WOJNY.

      

Widzieli się tylko raz przed niespełna pięćdziesięcioma laty. Ich życiu wówczas groziło śmiertelne niebezpieczeństwo. Jako wrogowie i wojenni przeciwnicy        w powietrzu strzelali do siebie. To oni, jako pierwsi piloci II wojny światowej, odnieśli pierwsze powietrzne zwycięstwa dla swoich ojczyzn, zestrzeliwując pierwsze wrogie samoloty. Frank Neubert 23 letni wówczas sierżant pilot szturmowy niemieckiej Luftwaffe. Z kolei podporucznik pilot Władysław Gnyś, był   29 letnim polskim pilotem myśliwskim.

 

Pół wieku później świętowali w Beamsville w Kanadzie niezwykłe spotkanie. W.Gnyś był bardzo zainteresowany nawiązaniem kontaktów oraz niezwykle szczęśliwy z tego spotkania. Dawna wrogość odeszła w niepamięć. Ważne natomiast było pojednanie, a później serdeczna przyjaźń. 31 sierpnia 1989 roku   w Beamsville w Kanadzie ppłk pil. W. Gnyś spotkał się z niemieckim pilotem       F. Neubertem. Zdarzenie to nie miałoby większego znaczenia, gdyby nie fakt, iż   spotkali się oni już wcześniej l września 1939 roku, kilka godzin po rozpoczęciu wojny.


W. Gnyś, był wtedy pilotem myśliwca broniącego polskich miast przed groźbą niemieckich nalotów bombowych. F. Neubert zaś, był pilotem junkersa osłaniającego niemieckie bombowce, biorące udział w bombardowaniu Krakowa.  F. Neubert zestrzelił wówczas pierwszy polski ( aliancki ) samolot, w którym zginął przyjaciel i dowódca W. Gnysia kpt. pil. Mieczysław Medwecki. W chwilę potem W. Gnyś, jako pierwszy aliancki pilot tej wojny, zestrzelił dwa niemieckie bombowce typu Domier Do 17 E.

 

Po prawie pół wieku Frank Neubert odszukał Władysława Gnysia. Poleciał do Kanady, by pojednać się, przeprosić i zobaczyć dawnego wroga - bohatera największej wojny w dziejach ludzkości. Podczas spotkania zawiązali serdeczną przyjaźń. Ich wiek i nękające ich choroby nie pozwalały im na częstsze spotkania. Lecz mimo to utrzymywali kontakt listowny, aż do śmierci W. Gnysia w dniu 28 lutego 2000 roku.

 

Prasa, radio i telewizja za oceanem nie przegapiła historycznej chwili. 

 

 "Wszyscy, z którymi się spotykałem pozdrawiali mnie bardzo serdecznie. Nie była widoczna najmniejsza oznaka wrogości wobec mnie", wspomina F. Neubert, który obawiał się jak będzie przyjęty Cała rodzina Gnysiów wraz z dziećmi, wnukami oraz prawnukami przyjęła Neubertów z "serdecznością, która nie mogłaby być lepsza".

Jeden z synów W. Gnysia powiedział: " Dobrze, że nie dopadłeś wtedy naszego ojca, w przeciwnym razie nie byłoby nas teraz tutaj ..."

 


   © Wszelkie prawa zastrzeżone  2002 - 2018 r.