Twoje położenie: Strona główna / Pojednanie

HISTORIA SPOTKANIA PRZYJACIÓŁ PO PIĘĆDZIESIĘCIU LATACH

Widzieli się tylko raz przed pięćdziesięcioma laty. Ich życiu zagrażało wówczas śmiertelne niebezpieczeństwo. Wtedy jako przeciwnicy strzelali do siebie. Jako pierwsi w II wojnie światowej, odnieśli dla swoich ojczyzn pierwsze zwycięstwa zestrzeliwując pierwsze samoloty wroga. Frank Neubert - 23 letni porucznik pilot szturmowy niemieckiej Luftwaffe. Władysław Gnyś - 29 letni podporucznik polski pilot myśliwski.

 
Pół wieku później świętowali w Beamsville w Kanadzie niezwykłe spotkanie. W.Gnyś był bardzo zainteresowany nawiązaniem kontaktów oraz niezwykle szczęśliwy z tego spotkania. Dawna wrogość odeszła w niepamięć. Ważne natomiast było pojednanie, a później serdeczna przyjaźń. 31 sierpnia 1989 roku w Beamsville w Kanadzie ppłk pil. W. Gnyś spotkał się z niemieckim pilotem F. Neubertem. Zdarzenie to nie miałoby większego znaczenia, gdyby nie fakt, iż spotkali się oni już wcześniej l września 1939 roku, kilka godzin po rozpoczęciu wojny.

W. Gnyś, był wtedy pilotem myśliwca broniącego polskich miast przed groźbą niemieckich nalotów bombowych. F. Neubert zaś, był pilotem junkersa osłaniającego niemieckie bombowce, biorące udział w bombardowaniu Krakowa. F. Neubert zestrzelił wówczas pierwszy polski ( aliancki ) samolot, w którym zginął przyjaciel i dowódca W. Gnysia kpt. pil. Mieczysław Medwecki. W chwilę potem W. Gnyś, jako pierwszy aliancki pilot tej wojny, zestrzelił dwa niemieckie bombowce typu Domier Do 17 E
 
Po prawie pół wieku Frank Neubert odszukał Władysława Gnysia. Poleciał do Kanady, by pojednać się, przeprosić i zobaczyć dawnego wroga - bohatera największej wojny w dziejach ludzkości. Podczas spotkania zawiązali serdeczną przyjaźń. Ich wiek i nękające ich choroby nie pozwalały im na częstsze spotkania. Lecz mimo to utrzymywali kontakt listowny, aż do śmierci W. Gnysia w dniu 28 lutego 2000 roku. Prasa, radio i telewizja za oceanem nie przegapiła historycznej chwili. "Wszyscy, z którymi się spotykałem pozdrawiali mnie bardzo serdecznie. Nie była widoczna najmniejsza oznaka wrogości wobec mnie", wspomina F. Neubert, który obawiał się jak będzie przyjęty Cała rodzina Gnysiów wraz z dziećmi, wnukami i prawnukami przyjęła Neubertów z "serdecznością, która nie mogłaby być lepsza". Jeden z synów W. Gnysia powiedział, " Dobrze, że nie dopadłeś wtedy naszego ojca, w przeciwnym razie nie byłoby nas teraz tutaj ..."


   © Wszelkie prawa zastrzeżone  2002 - 2017 r.